środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 9

"Mów szeptem, gdy mówisz o miłości.."
__________________________________________________________

Jechaliśmy z Robertem samochodem.
-Całe szczęście, że zgubiliśmy te fanki - odetchnął z ulgą Lewy
-Nie lubisz ich? - zapytałam
-Nie, że nie lubię . Cieszę się, gdy dla kogoś jestem autorytetem, ale ja też mam prywatne życie i to nie była odpowiednia chwila - wyjaśnił
-Jak to nieodpowiednia? - zaskoczył mnie
-Przecież to oczywiste skarbie. Wolałem być z Tobą - stwierdził i czule popatrzył się na mnie
Gdy byliśmy pod moim domem, chciałam wysiąść, ale Robert przytrzymał mnie za rękę i delikatnie musnął moje usta.
-Kocham Cię  - wyszeptałam najdelikatniej jak mogłam i skierowałam się w kierunku drzwi
Weszłam do domu, zrobiłam sobie herbatkę malinową i pod kocykiem na moim ogromnym parapecie postanowiłam to wszystko opisać w pamiętniku.
Po chwili dostałam esemes od Roberta o treści : 'Lewandowskich snów ;** '
Jest prze kochany ! Uwielbiam go ! 
Z wielkim uśmiechem na twarzy i z ogromnym poczuciem szczęścia zasnęłam wtulona w bawełniany koc.
***
Obudziłam się około dziesiątej. Była niedziela, dlatego ogarnęłam się , zjadłam śniadanie, a następnie poszłam do kościoła. Ubrałam kwiecistą sukienkę i czarne lity.

W drodze do kościoła, ujrzałam siedzących na ławce Marlenę i Michała. Nie byłam zazdrosna, ale uświadomiłam sobie, że nie byli oni prawdziwymi przyjaciółmi. Każdemu z nich dałam drugą szansę. Na marne...
Po mszy szłam powoli w stronę domu. Nagle zauważyłam, że ktoś obok mnie idzie. Podniosłam głowę i zobaczyłam... Wojtka Szczęsnego ! 
-O hej Elizka - przywitał się Wojtuś
-Witaj - uśmiechnęłam się
-Też wracasz z kościoła? - zapytał
-No tak - powiedziałam
-Jak tam Ci się z Lewuskiem układa? - zagadnął
Czułam, że moje policzki delikatnie się zaczerwieniły, ale niestety Robert tak na mnie działa.
-Bardzo dobrze. Wczoraj byliśmy na fajnej polanie - wyjaśniłam
-To miło . - powiedział i dodał - Słuchaj Elizka, wpadłabyś do mnie, poznałabyś moją dziewczynę i resztę ekipy. Oczywiście przyjdź z Robertem - mrugnął do mnie
-Oo, dziękuję za zaproszenie, a kiedy? - zapytałam
-Dziś wieczorem o 18, pasuje ? - chciał się upewnić
-Mi tak, mam nadzieję, że Robert nie będzie miał nic w planach.
Rozstaliśmy się z Wojtkiem na skrzyżowaniu, a potem sama już doszłam do domu.
Postanowiłam zadzwonić do Roberta i opowiedzieć mu o imprezie.
-Hej kotek - powiedziałam
-No cześć - byłam pewna, że się uśmiechnął
-Słuchaj, jest sprawa. Wojtek zaprasza nas dziś do siebie - wyjaśniłam
-O, świetnie - ucieszył się - A o której?
-O 18 - powiedziałam
-Mam nadzieję tylko, że nie będzie tam tego debila Michała - zmienił ton głosu
-Myślę, że Szczęsny nie byłby na tyle chamski - stwierdziłam
-Oby. Ok słonko, to ja wpadnę po Ciebie o wpół do, ok? - zapytał
-Super, będę czekać - ucieszyłam się i zakończyłam połączenie.
Kolejne godziny spędziłam w łazience biorąc relaksującą kąpiel, nakładać maseczki oraz robiąc makijaż. Potem została mi najtrudniejsza rzecz- wybór ubioru. Dla każdej dziewczyny zawsze jest to problem. Faceci tego nigdy nie zrozumieją , ale nawet mając pełną szafę ubrań i tak nie mamy co na siebie włożyć.
Po wielu minutach spędzonych w sypialni, zdecydowałam się na czarną, koronkową sukienkę.
Z czasem wyrobiłam się idealnie, ponieważ gdy ubierałam moje szpilki, do drzwi właśnie zadzwonił Robert.
-Hej - przywitał się i dał mi całusa w policzek
Był ubrany w czarne rurki, koszulę w kratę oraz trampki. Prezentował się rewelacyjnie.
-Wyglądasz ślicznie - powiedział, gdy szliśmy w kierunku samochodu
-Dziękuję - powiedziałam
Gdy dojechaliśmy do Wojtka, oczywiście przywitał nas on sam.
-No witam, witam - uśmiechnął się
-Hej Wojtek - przybili sobie piątkę
-Fajnie, że jesteście. Chciałbym, żeby Eliza poznała resztę  - powiedział
-Jaką resztę? - zapytałam
-Kojarzysz może Piszczka, Błaszczykowskiego ? - zapytał z błyskiem w oku
-No pewnie ! - ucieszyłam się na samą myśl, że będę mogła spotkać kolejny raz  prawdziwe gwiazdy piłki nożnej
Gdy weszliśmy do środka, większość osób już była. Najpierw podeszliśmy do Kuby i do jego żony - bardzo sympatycznej Agatki.
-No hej - przywitał się szarmancko Kubuś - Jestem Kuba 
-Miło mi, ja Eliza. Znamy się już, ze szpitala - uśmiechnęłam się
-Oo Elizka ! Zapomniałem całkiem , nie poznałem Cię. To moja żona, Agatka - wskazał na śliczną blondynkę
-Witaj - podałam jej dłoń
Cały wieczór minął naprawdę miło i sympatycznie. Gadałam sobie z dziewczynami , a chłopaki wznosili toasty. Była tak świetna zabawa, że nawet nie pamiętam kiedy zrobiła się czwarta nad ranem i pasowało się już zbierać.
Kocham moje życie !
____________________________________________________________________
Oj, moi kochani i jest kolejny rozdział :) Nie martwcie się, akcja się wlecze, ale już niedługo wielkie zmiany.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ = 10 KOMENTARZY :)
Pozdrawiam ;**
Gabu


niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 8

Na drugi dzień obudziłam się dość niewyspana. Bolała mnie głowa. Przypomniałam sobie wydarzenia z poprzedniego dnia. Przez chwilę na mojej twarzy zagościł smutek, po tym jak pomyślałam, że moja najlepsza przyjaciółka okazała się fałszywa, a chłopak, który niby mnie kochał , zdradził mnie  z nią. Jednak za chwilę spróbowałam się uśmiechnąć, mimo bólu głowy, gdy zobaczyłam esemesa od Roberta o treści: 'Dobranoc skarbie <3 '
Byłam głupia. Myślałam, że Robert mnie zdradza. Już myślałam, że Michał coś do mnie czuje, ale on chciał się mną tylko zabawić.
Muszę żyć, a nie zamartwiać się cały czas. Ostatnio za dużo myślę. Powinnam cieszyć się każdym nie, a nie zasmucać się i dołować przy każdej możliwej okazji.
Postanowiłam spędzić ranek w domu, bo Robert obiecał, że po południu mnie gdzieś porywa. Oczywiście ma być to niespodzianka.
Zeszłam na dół i zrobiłam sobie sałatkę. W końcu zdrowe odżywianie to podstawa ! Od czasu, kiedy znalazłam się w szpitalu w ogóle lepiej się żywię i nawet nauczyłam się gotować ! Ostatnio zrobiłam spaghetti, a wcześniej risotto.
Zmyłam naczynia i postanowiłam, że zrobię sobie małe SPA. Tak na poprawienie humoru. Szczerze, to nawet głowa mnie już przestała boleć.
Weszłam do łazienki, nalałam sobie wannę wodą i wlałam truskawkowy płyn do kąpieli. Zanurzyłam się w gorącej cieczy i włączyłam sobie muzykę. Przyjemnie się tak zrelaksować. Nareszcie pomyślałam o sobie.
Potem nałożyłam sobie na twarz maseczkę z białej glinki, a na oczy ogórki i poszłam położyć się do salonu. Leżałam sobie w atłasowym, różowym szlafroku z nogami wyciągniętymi na sofie. Leżałam sobie spokojnie, słuchając muzyki. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam, aby otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu był to Lewy:
-AAAa - powiedziałam, bo nie chciałam, aby zobaczył mnie w takim stanie
-Spodziewałem się innego powitania - powiedział
-Nie, po prostu, poczekaj chwilkę - powiedziałam i udałam się do łazienki, aby zmyć maseczkę i nałożyć coś na siebie
-Przepraszam Cie, ale nie spodziewałam się ciebie - powiedziałam do Roberta, gdy wyszłam do łazienki
-Nic nie szkodzi - uśmiechnąl się łobuzersko
-Na dodatek widziałeś mnie w samym szlafroku ! - skrzywiłam się
-Wcale nie narzekam - stwierdził uśmiechając się
-Oj ty - rzuciłam w niego poduszką , która akurat leżała obok mnie
-Bitwa na poduszki? - zapytał się
-Ok ! - krzyknęłam
Przez kolejne dziesięć minut okładaliśmy się poduszkami jak małe dzieci. Raz nawet leżałam na ziemi.
-Idiota - powiedziałam
-Też Cię kocham - wyszeptał i pocałował mnie
-Idiota do kwadratu - wyszeptałam i odwzajemniłam pocałunek
Po naszej zabawie, musiałam się trochę ogarnąć, dlatego powiedziałam do Roberta:
-Czekaj na mnie , ja muszę się iść przebrać, bo podobno masz mnie gdzieś zabrać, tak?
-A nie mogę iść z tobą? - zapytał
-Chyba Cię główka boli chłopczyku - uśmiechnęłam się i pocałowałam go przelotnie w policzek
W sumie nie wiedziałam, gdzie Lewy ma mnie zamiar porwać, dlatego krzyknęłam z góry:
-Jak mam się ubrać? Elegancko?
-Ubierz się w co chcesz, we wszystkim ci pięknie  - powiedział
-Nie o to mi chodzi Lewusku . Mam ubrać się elegancko ? - zapytałam
-Nie, nie ma takiej potrzeby - rzekł
Było dość zimno, dlatego postawiłam na rurki , bluzkę i czarne trampki.
-Ślicznie wyglądasz - powiedział Robert, gdy zeszłam do salonu
-Przesadzasz - odpowiedziałam
-Ty i ta Twoja skromność. Zrozum, że jesteś piękna - zbliżył się do mnie
-No już dobrze - powiedziałam i zaczęłam tonąć w jego cudownych oczach. (Jak on na mnie działa ! )
-Chodź, wóz czeka przed bramą - powiedział
-Ok, już lecę, tylko wezmę telefon - pobiegłam do pokoju
***
Jechaliśmy około pół godziny. W sumie nigdy nie byłam w tym miejscu. A myślałam, że znam Warszawę na wylot! Była to niewielka śliczna łączka z dala od zgiełku miasta.
-Jak tu pięknie !  - powiedziałam
-Serio ci się podoba? - zapytał
-I to jak - potwierdziłam
-Chodź- Robert podał mi swoją dłoń
Szliśmy przez chwilę w totalnej ciszy. Tak przyjemnie ściskał mi dłoń. Przy nim czułam się naprawdę bezpieczna.
Usiedliśmy na trawie objęci i patrzyliśmy na zachód słońca. Tak po prostu, bez słów.
Po chwili Lewy przysunął się do mnie bliżej, ujął mój podbródek i delikatnie musnął ustami moje usta. Była to dosłownie chwila, ale wiedziałam, że Lewy naprawdę mnie kocha.
-Kocham Cię, wiesz? - wyszeptał
-Ja ciebie też  moja Ty Lewizno - powiedziałam i mocno go przytuliłam
-Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - powiedział Robert
-Dzięki komu? - zapytałam przekornie
-A jak myślisz? - zapytał i znowu mnie pocałował
Siedzieliśmy sobie tak jeszcze godzinkę, może dwie. Zrozumiałam, że Lewandowski to jest człowiek na którego czekałam przez całe moje życie. Doszłam do wniosku, że chciałabym spędzić z nim resztę mojego życia.
Powoli wracaliśmy do auta, kiedy zobaczyliśmy dwie dziewczyny, które, gdy nas zobaczyły, zaczęły biec w naszą stronę .
-Oho, fanki - domyślił się Lewy i pociągnął mnie za rękę ruszając do przodu biegiem
Gdy wbiegliśmy za jakieś drzewo, Robert szepnął:
-Chyba je zgubiliśmy
-Mam taką nadzieję - powiedziałam z ulgą
Potem przemknęliśmy się do auta i odjechaliśmy.
Jak to miło być kogoś fanką, a nie koniecznie gonić go po całym świecie...
_____________________________________________________________________________
Jest kochani rozdział ! Przepraszam za tak długą przerwę, ale byłam na wakacjach ;)
Proszę Was o komentarze, uwielbiam je czytać, bo dodają skrzydeł :D
Pozdrawiam <3
Gabu

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 7

Obudziłam się taka szczęśliwa. Byłam głupia, że szukałam szczęścia u Lewandowskiego, pomimo tego, że miałam je przed sobą. Nie wiedziałam, że Michał robił to dla mnie.
Wstałam, trochę się ogarnęłam i zjadłam śniadanie. Dzisiaj już musiałam iść do szkoły, więc spakowałam torbę i uczesałam się w koka. Szłam powoli w stronę szkoły, kiedy dostałam esemesa. Na ekranie wyświetlił się Lewandowski:
'Hej ;) Jestem w Polsce, spotkamy się'
Odpisałam mu szybko:
'Spadaj'
On ponownie napisał:
'O co ci chodzi'
Ja:
'Nie odzywaj się do mnie, widziałam '
On:
'Ahaaa, nie wiem o czym mówisz '
Ja:
'Debilu, zostaw mnie'
Napisałam esemesa i schowałam telefon do kieszeni. Byłam strasznie wkurzona na Roberta. W sumie żałuję, że go poznałam.
Gdy doszłam do szkoły, przed wejściem czekał na mnie Michał. Zauważył, że jestem w niehumorze.
-Hej słonko, dlaczego jesteś smutna? - zapytał troskliwie
-Nawet nie pytaj - powiedziałam
-No powiedz - poprosił
-Robert do mnie napisał dziś , zobacz -pokazałam mu esemesy
-Co za debil - wykrzyczał, gdy przeczytał naszą rozmowę i dodał - Nie przejmuj się nim
-Masz rację, mam go gdzieś - powiedziałam
-Teraz chodź już, bo spóźnimy się na lekcje - stwierdził i pociągnął mnie za rękę w stronę szatni
Lekcje minęły dosyć szybko. Cieszyłam się, że mogę iść do domu i pobyć trochę sama. Lubię tak czasem się wyłączyć. Jednak Michał miał inne plany tego wieczoru.
-Eliza, wybierzesz się dziś ze mną na małą prywatkę do kumpla? - zapytał
-Miałam dzisiaj zostać w domu - powiedziałam
-Oj tam, rozerwiesz się trochę. Ze mną nie pójdziesz? - zapytał z łobuzerskim uśmiechem
-No dobrze, pójdę. O której? - zapytałam
-Zaczyna się o siódmej, więc będę po ciebie za piętnaście - powiedział
-Ok, to ja lecę - pocałowałam go w policzek na pożegnanie i odeszłam
W sumie ucieszyłam się, że idziemy na tę imprezę. To chyba lepsze niż siedzenie w domu i rozmyślanie. Gdy weszłam do domu od razu ruszyłam do szafy, ponieważ chciałam wybrać sobie strój, w którym pójdę.
Trochę mi z tym zeszło, więc zanim się obejrzałam było już wpół do szóstej. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Potem nałożyłam podkład, puder i delikatnie podkręciłam rzęsy czarną maskarą. Następnie pobiegłam na górę w szlafroku i ubrałam jasną, koronkową sukienkę oraz kremowe lity.
Michał przyjechał po mnie już za dwadzieścia. Gdy zadzwonił do drzwi, pobiegłam szybko otworzyć.
-Wow - powiedział
-No co? - zapytałam zawstydzona
-Ślicznie wyglądasz- stwierdził
-Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go
-To co idziemy? - zapytał
-Tak, tylko wezmę torebkę - powiedziałam
-Rodzice nie mieli nic przeciwko ? - chciał się upewnić
-Spokojnie, dzwoniłam do mamy- zgodziła się - uśmiechnęłam się
-To super - powiedział szczerze
Weszliśmy do samochodu.
-Znam twojego kumpla? - zapytałam
-Możliwe, że z telewizji - uśmiechnął się
-Może coś więcej mi powiesz? - zapytałam
-Zobaczysz na miejscu - powiedział
Po dziesięciu minutach dojechaliśmy do pięknej, ogromnej willi.

Z dala było już słychać muzykę. Nie miałam pojęcia, kto tu mieszka. Doszliśmy do drzwi, które otworzył nam...
WOJTEK SZCZĘSNY!!!
-O, Michał, siemka - przywitał się z moim chłopakiem i przybili sobie piątke
-Witam miłą panią - powiedział szarmancko i pocałował moją dłonie - Jestem Wojtek
-Eliza , miło mi - powiedziałam i uśmiechnęłam się
Weszliśmy do środka.
-Michał! Nie mówiłeś nic, że znasz Szczęsnego - powiedziałam
-Jakoś tak nie  było okazji. Chciałem zrobić Ci niespodziankę - wytłumaczył
-No kochani -podszedł do nas Wojtek - poczęstujcie się. Zaraz powinien dojechać Piszczu i Lewy
-Lewy? - prawie zakrztusiłam się wodą
-No tak, Robercik. Ma przyprowadzić jakąś nową laskę - powiedział i odszedł
-Słyszałeś? Wychodzimy - powiedziałam
-Elizka, spokojnie. Po prostu ignoruj go. Niech widzi, że i bez niego jesteś szczęśliwa - powiedział
-Co ja bym bez ciebie zrobiła - powiedziałam
Po chwili poszliśmy zatańczyć. Przetańczyliśmy chyba ze trzy piosenki, kiedy poczułam TEN zapach perfum i głos:
-Odbijamy
Był to oczywiście Lewandowski.
-Chyba sobie żartujesz ? - powiedziałam chcąc wyrwać się
-Przestań Elizo, wiesz, że ja tylko Ciebie kocham - powiedział
-A ta laska? - zapytałam
-To moja kuzynka idiotko - powiedział i zaczął bawić się kosmykiem moich włosów
-Z kuzynką się całowałeś, tak? - zapytałam
-W policzek - powiedział
-O czym miałam wiedzieć? - zapytałam
-O niczym. - stwierdził i szepnął- Kocham Cię
-Mam już chłopaka - powiedziałam
-Jakiego? - zapytał
-Michała - i podążyłam wzrokiem, aby go poszukać
-Czekaj, czy to nie przypadkiem on? - zapytał wskazując na jgościa całującego się z jakąś laską
-Mmmichał? Tak, to on - wykrzyknęłam i podeszłam do nich
-Co ty wyprawiasz? - zapytałam ze łzami w oczach - Piłeś coś?
Wtedy on się do mnie odwrócił i zobaczyłam, że tamta laska to była.. MARLENA  Skąd się tu wzięła?
-Ty zdziro, fałszywa przyjaciółko ! - krzyknęłam i wybiegłam na dwór
Wszystko to widział Lewy. Gdy zobaczył, że wybiegłam na zewnątrz, zrobił to samo. Trzasnęłam drzwiami i pobiegłam pod drzewo  i usiadłam. Zalałam się łzami. Pieprzony Michał! Oszukał mnie, zresztą MarlenA też! Jak ja mogłam być taka głupia. Sądziłam, że to Lewy mnie oszukał.
-Eliza - podbiegł do mnie Robert - nie płacz- usiadł obok mnie i mocno mnie przytulił
-Ale, ale on , ja myślałam, że ty - wydukałam przez łzy
-Już cicho - szepnął i poczułam znowu te cudowne perfumy. Wtuliłam się w jego koszulę
Siedzieliśmy tak z godzinę. W totalnej ciszy. Tego mi trzeba było.
-Możemy już wracać? - zapytałam
-Oczywiście - powiedział - Tylko pójdę do Wojtka i powiem, że już wszystko ok - stwierdził
Wojtek wrócił z Lewym
-Michał to kompletny debil , teraz dopiero to zauważyłem - powiedział
-Wiem. Nie chcę mieć już z nim nic wspólnego. Z Marleną też. Tak zachowuje się przyjaciółka? - zapytałam
Potem Lewy mnie odwiózł do domu. Zatrzymaliśmy się przed bramą do mojego domu.
-Dziękuję za wszystko - powiedziałam, a Robert nachylił się nade mną i mnie pocałował. Znowu poczułam ten jego zapach, te świetne perfumy. Poczułam się jak w niebie
-Muszę już iść - uśmiechnęłam się i wyszłam
Gdy byłam przy furtce pomachałam mu jeszcze i weszłam do domu
-Co tak wcześnie ? - zapytała mama
-Impreza nie była udana - powiedziałam
-W sumie dobrze, że nie szlajasz się po nocy - uśmiechnęła się mama

Poszłam na górę, do pokoju i otworzyłam pamiętnik. Musiałam to wszystko zapisać.
Odłożyłam pamiętnik i zasnęłam wtulona w poduszkę.
_________________________________________________________________________
Kochani jest rozdział ! :))))
Mile widziane komentarze 
+ INFORMACJA
WYJEŻDŻAM I PRZEZ 11 DNI NIE BĘDĘ MIAŁA MOŻLIWOŚCI DODAWANIA POSTÓW. 
DZIĘKUJĘ <3 
Do następnego kochani ;**


piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 6

O jedenastej byłam umówiona z Michałem. Wstałam o dziewiątej, spięłam włosy w koka i zjadłam ze smakiem śniadanie. Potem ubrałam się. Bardzo zależało mi na tym, aby dobrze wypaść, więc założyłam spódnicę, czarny top i  lity.
Wyszłam z domu. Było wyjątkowo ciepło jak na listopad - 23 stopnie.  Szłam sobie powoli ulicą. Dochodziłam powoli do kawiarni, kiedy ... zobaczyłam ROBERTA!!!
Stał przed kawiarnią. Chciałam podbiec, ale nagle podeszła do niego jakaś laska i oni się pocałowali !!!!
O NIE! Tego już za wiele! Mimo tego, że miałam zamiar spotkać się z Michałem, nigdy bym się z nim nie pocałowała, bo przecież z drugiej strony czułam coś do Roberta!
Biegłam do domu jak najszybciej. Nie myślałam już wcale o spotkaniu z Michałem. Teraz to się nie liczyło. Miałam dość wszystkiego i wszystkich.
Właśnie przebiegałam przez pasy, gdy usłyszałam dźwięk hamującego samochodu. Miałam dużo szczęścia , że mnie nie przejechał
-Jak chodzisz idiotko? - wyszedł z samochodu młody blondyn
-Jaaa , yyy, bardzo przepraszam - rozpłakałam się i uciekłam
-Poczekaj ! - zaczął wołać - To ja przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłem - powiedział
Nie słuchałam go, biegłam przed siebie.
Dobiegłam do domu, otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko w moim pokoju. Zaczęłam płakać do poduszki. Nie wiem ile tak , płakałam, godzinę , może dwie, ale potem wyciągnęłam pamiętnik i zaczęłam pisać.

Miałam po prostu wszystkiego dość.  Z jednym strony nie obchodziło mnie to, a z drugiej to ja tylko udawałam.
Dostałam esemesa od Michała:
Czemu nie przyszłaś? Coś się stało?
Ja:
Mógłbyś do mnie przyjść. Wszystko Ci wytłumaczę
Michał:
ok. Będę za 10 minut
Poszłam na dół, zrobiłam nam po kubku gorącej herbaty.
Po chwili do drzwi ktoś zadzwonił. Był to oczywiście Michał. Poszliśmy do mnie do pokoju i usiedliśmy na łóżku.
-Mów co się dzieje - powiedział biorąc łyk herbaty
-A więc, widziałam Roberta - powiedziałam
-Lewandowskiego? - zapytał
-No tak, przecież ci mówiłam, że... - nie dokończyłam
-Że ? - zapytał się
-Wydawało mi się, że on coś do mnie czuł. - powiedziałam
-A on co? - spytał
-Widziałam go jak całował się z jakąś laską - wybuchłam i zaczęłam płakać
Michał na początku zastygł, ale chwilkę potem objął mnie ramieniem i mocno się do mnie przytulił.
-Nie przejmuj się tym debilem - powiedział cicho
Gdy już wystarczająco się wypłakałam , Michał odsunął się ode mnie i powiedział:
-Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie
Moje serce zabiło mocniej, poczułam motylki w brzuchu.
Potem przysunął się do mnie bliżej i pocałował mnie. Było cudownie, chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
Po chwili powiedział:
-Od dawna chciałem to zrobić
-A Marlena? - zapytałam
-Naprawdę nie wiedziałaś, że do Marleny nic nie czułem, chciałem zrobić ci na złość, ale potem zrozumiałem swój błąd i doszedłem do wniosku, że takim idiotycznym zachowaniem na pewno cię nie zdobędę - przyznał
-Uwielbiam Cię - powiedziałam i przytuliłam się do niego
***
Po godzinie Michał już szedł do domu, bo stwierdził, że musi pomóc jeszcze tacie.
Czułam się taka szczęśliwa, po prostu naćpana szczęściem.
_________________________________________________________________
Dzisiaj troszkę krótki, ale będą dłuższe :D
Następny post za 10 KOMENTARZY ;)
;****

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 5

Rano obudziłam się taka ... po prostu szczęśliwa. Jednak przypomniałam sobie, że Lewy już dzisiaj w nocy miał samolot do Dortmundu. Poczułam lekką pustkę, ale obiecał, że za tydzień mnie odwiedzi.
Ubrałam się w leginsy i bluzkę i poszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie tosta i kakao do picia.
Po posiłku poszłam pobiegać. Lubię tak czasem wyłączyć się na godzinkę, nałożyć słuchawki na uszy i tak zwyczajnie biec przed siebie.
Założyłam trampki i wyszłam na ulicę. Zaczęłam biec. Włączyłam sobie It't time i biegłam przed siebie. W pewnej chwili tak się zamyśliłam, że na kogoś wpadłam
-Przepraszam - wydukałam zbierając się z ziemi
-Eliza? - zapytał... Michał
-Tak, a niby kto? - warknęłam
-Nie bądź na mnie zła - powiedział i pomógł mi się podnieść
-Nie jestem zła - powiedziałam
-Przecież widzę - stwierdził
-No, dobra. Trochę - przyznałam
-Chodzi Ci o Marlene? - zapytał
-Tak - wyszeptałam
-Przepraszam Cię, ale skoro mnie nie chciałaś to .. . - nie dokończył
-To poleciałeś do mojej najlepszej przyjaciółki? - zapytałam
-To nie tak, jak myślisz. Nie jestem jakimś playboyem - stwierdził oburzony
-Nie jesteś? W takim razie świetnie udajesz - powiedziałam i odwróciłam się
-Eliza, poczekaj ! - krzyknął
-Czego chcesz? - wydarłam się
-Może ty chcesz ze mną być ? - zapytał z błyskiem w oku
-Chyba Cię główka boli! - wykrzyczałam
-Czyżbyś znalazła sobie jakiegoś frajera? - zapytał ironicznie
-Nie powinno cię to obchodzić - powiedziałam
-Czyli jednak? - łobuzersko się uśmiechnął
-Mhmm, tak Lewandowski, Robert Lewandowski , znasz może ? - powiedziałam ze złośliwym uśmiechem i odbiegłam zostawiając zszokowanego Michałka.
Tego dnia nie miałam już ochoty na bieganie, więc wróciłam do domu. Włączyłam sobie jakiś film i spokojnie obejrzałam, kiedy dostałam esemesa.
Co to miało być? Szczerze powiedziawszy bardzo się wystraszyłam, tym bardziej, że byłam sama w domu. Wyłączyłam telewizor i siedziałam na kanapie nie ruszając się. Nagle usłyszałam jak ktoś puka w szybę. Odwróciłam się i ujrzałam nieznanego mi mężczyznę. W ręce miał nóż, a na głowie kominiarkę.
-Boże ! - krzyknęłam, a w tej samej chwili mężczyzna wybił szybę w salonie i wszedł do domu
-POOOMOCCYYYY! - wybiegłam jak poparzona na dwór i biegłam przed siebie
Po drodze upadłam i co gorsze nie mogłam wstać . Chyba złamałam nogę. Zaczęłam syczeć z  bólu. Jakaś kobieta podeszła do mnie i powiedziała:
-Spokojnie, jestem lekarzem
-Auuu, boli - powiedziałam
-Wygląda to na złamanie, dzwonię po pogotowie - stwierdziła - Zadzwonię po syna, poczeka z tobą, bo ja spieszę się do pracy - powiedziała
Po dwóch minutach przyszedł jej syn, który okazał się ... Michałem
-Michał, ta dziewczyna złamała nogę, pojedziesz z nią do szpitala, dobrze? 
-Eliza? - zapytał z niedowierzeniem
-To wy się znacie? - zdziwiła się jego mama
-No tak, chodzimy razem do szkoły - przyznał
-No nic, ja juz muszę iść - powiedziała i pognała w stronę przystanku
-Jak to sobie zrobiłaś? - zapytał Michał
-Ktoś włamał się do mojego domu! - powiedziałam
-Co?- wykrzyknął
- Najpierw dostałam esemesa, że ktoś mnie obserwuje, a potem jakiś facet włamał się do salonu i ja wybiegłam i upadłam - zaczęłam płakać
-Nie płacz - Michał mnie przytulił i o dziwo nie odtrąciłam go
-Dzwonię po policję - powiedział i wykręcił numer
Po dziesięciu minutach karetka przyjechała i zabrali mnie, a Michał jechał ze mną. Był taki chamski w stosunku do mnie,  a teraz wyglądał na zatroskanego. Cały czas się dopytywał, czy boli i jak się czuje.
W szpitalu okazało się, że mam niegroźne złamanie, ale gips muszę nosić przez miesiąc.
-Zadzwonię po mamę - powiedziałam i wykręciłam numer
Po pół godzinie mama była po mnie . Michał pomagał mi iść. Na mój widok mama krzyknęła:
-Boże, dziecko - podbiegła
-Mamo, to tylko złamanie- powiedziałam
-Boli Cię ? -zapytała
-Trochę - przyznałam
-Kto Cię tu zawiózł? - zapytała się
-Karetka, ale mama Michała po nią zadzwoniła - powiedziałam
-Podziękuj mamie - zwróciła się do niego
Po godzinie byliśmy już w domu. Jeśli chodziło o to włamanie, na szczęście policja zjawiła się w porę i złamała złodzieja. Okazało się, że był to zwykły kieszonkowiec, który chciał spróbować czegoś więcej. Jak widać - nie udało mu się.Nie skradł nic - nie zdążył.
Wieczorem ku mojemu zdziwieniu Michał do mnie napisał:
Michał:
Hej
Ja:
Siemka ;)
Michał:
Przepraszam za moje żałosne zachowanie
Ja:
Zapomnijmy o tym
Michał:
To znaczy, że przeprosiny przyjęte?
Ja:
Tak, za to co dla mnie dziś zrobiłeś ;)
Michał:
To nic wielkiego. W ramach przeprosin zapraszam Cię jutro na kawę
Ja:
Mhmm, ok ;)
Michał:
Świetnie, to o 11 w kawiarni?
Ja: 
OK :D
Michał: 
Świetnie :) Do zobaczenia :)
Ja:
paaa

Nagle uświadomiłam sobie, że Michał jest mi naprawdę bliski. Przeprosił za swoje zachowanie i na dodatek zaproponował spotkanie. Serce zaczęło mi mocniej bić, a do drugiej w nocy nie mogłam zasnąć, bo cały czas o nim myślałam. Jest jeszcze Lewy... Jednak nie odezwał się dziś, a na dodatek związki na odległość nie mają szans.
Michał i Marlena już nie są razem, bo Lenka nie była jeszcze gotowa, jak mi to wytłumaczyła.
Kogo wybrać?
______________________________________________________________
Powstał 5 rozdział :)
Jak widzicie Eliza ma poważny problem, bo chyba darzy sympatią obu panów. Jak to wszystko się rozwiąże? Przekonacie się już niebawem
Miłego dnia i dziękuję za komentarze + proszę o więcej , bo niesamowicie motywują :)
~Gabu




poniedziałek, 5 sierpnia 2013

FANPAGE !!!!!

Jeśli chcesz być na bieżąco z rozdziałami -
LAJKNIJ TĘ STRONKĘ - 
  
TO JEST MÓJ FANPAGE :)))

Rozdział 4

Wracając do domu zastanawiałam się jak zakończyć tak miło rozpoczęty dzień. Miałam jeszcze przed sobą całe słoneczne popołudnie. Postanowiłam, że spędzę resztę czasu samotnie. Oczywiście nie miałam zamiaru zadręczać się jakimiś myślami czy płakać do poduszki. Chciałam po prostu troszkę o siebie zadbać i obejrzeć jakąś fajną komedię.
O piętnastej zjadłam sobie pyszny obiad przygotowany przez moją mamę - gotowane warzywka z gulaszem i ryżem. Odkąd wyszłam ze szpitala mama zaczęła bardziej dbać o to, aby posiłki było urozmaicone i zdrowe. W sumie cieszę się, bo ten rodzaj kuchni bardzo mi smakuje.
Potem poszłam do łazienki. Zapaliłam sobie w okół kilka zapachowych świeczek i włączyłam moją ulubioną muzykę. Nalałam sobie prawie całą wannę gorąco wodą i powoli zanurzyłam się w cieplutkiej cieczy. Po kąpieli nałożyłam sobie na twarz maseczkę z  zielonej glinki, a na oczy nałożyłam ogórki. Owinięta w ręcznik poszłam położyć się na kanapie. Po kilkunastu minutach zmyłam maseczkę, nałożyłam krem nawilżający i pomalowałam sobie paznokcie.
Czułam się taka wypoczęta i czysta :) Od dawna brakowało mi takich kilku godzin dla siebie.
Potem włączyłam sobie komedię 'Jak dorwać byłą' . Oglądałam film, popijając owocową herbatę.
Potem weszłam szybko na fejsa i położyłam się spać.
***

Rano pogoda znowu była nieciekawa. Padał deszcz i wiał nieprzyjemny wiatr, dlatego ubrałam się odpowiednio. Założyłam brązowe rurki, koszulę i sweterek.
Zjadłam muesli z jogurtem i zrobiłam sobie ciepłą herbatkę. Mama dodała mi jeszcze konfitury wiśniowej do niej (Kochana mamusia).
Zwolnienie od szkoły miałam jeszcze przez trzy dni, więc postanowiłam skorzystać i umówić się z Robertem w kawiarni.
Napisał do mnie rano, czy możemy się spotkać - oczywiście ja od razu się zgodziłam.
Szłam sobie pod parasolem do kawiarni, kiedy ktoś chwycił mnie od tyłu.
-Hejo - to był Robert
-Wariacie, przestraszyłeś mnie - powiedziałam
-Oj tam, oj tam - wzruszył ramionami - Cieszę się, że cię widzę
-Fajnie, że mam wolne od szkoły - powiedziałam
-Tym bardziej, że ja już wyjeżdżam, znaczy się jutro mam samolot do Dortmundu - powiedział
-O nie - poczułam smutek
-Nie smuć się, chodź, pogadamy w środku, bo na dworze zimno.
Weszliśmy do przytulnej kawiarni. Usiedliśmy przy stoliku pod ścianą. Po chwili przyszła kelnerka.
-Dzień dobry, co podać państwu ? - zapytała
-Hmm, może ja poproszę - zaczęłam przeglądać kartę 
-Bardzo polecam szarlotkę na ciepło. Dziś taki deszczowy, zimny deszcz, idealnie się nadaje - kelnerka była bardzo miła
-W takim razie poproszę i może jeszcze do tego herbatę - powiedziałam
-Dla mnie to samo - dodał Robert
-Dobrze. Zamówienie będzie do pięciu minut - uśmiechnęła się i odeszła
-Była bardzo miła - powiedział Robert
-Dziwisz się jej? - zaśmiałam się
-Mówisz o mnie? - spytał
-Przecież nie na co dzień przychodzi tu gwiazda piłki nożnej - stwierdziłam
-Jaka tam gwiazda - machnął ręką
-Nie dość, że gwiazda to jeszcze skromna. :) - uśmiechnęłam się
-Wyjeżdżam do Dortmundu na kolejne cztery miesiące - powiedział
-Ile? - zdziwiłam się
-Nie martw się, będę przyjeżdżał - powiedział
-Raz na dwa tygodnie ? - zapytałam
-Coś takiego - przytaknął 
-Chyba zwariuję, dwa tygodnie bez ciebie - powiedziałam
-Ja będę się chyba ciął - powiedział i oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem
Po chwili przyszła kelnerka z naszym zamówieniem.
-Mhmm , wygląda smakowicie - przyjrzałam się szarlotce
-Zapewniam panią, że taka jest - powiedziała kelnerka

Ciasto było przepyszne, herbatka ciepła, taką jaką lubię.
Rozmawialiśmy z Robertem praktycznie o wszystkim - o naszej rodzinie, o zainteresowaniach, o przyjaciołach. 
Zeszło nam chyba z dwie godziny, ale to był świetnie spędzony czas.
-To co? Chyba się zbieramy - powiedziałam
-Ok - Lewy położył banknot na stoliku i wyszliśmy
Na dworze było bardzo zimno, więc aż zatrzęsłam się. Robertowi nie uszło to uwadze, dlatego objął mnie w pasie. Poczułam od niego bijące ciepło. Było mi tak przyjemnie, więc gdy się rozstawaliśmy, rzuciłam mu się na szyję i powiedziałam:
-Wracaj szybko 
-Postaram się - powiedział i pocałował mnie w policzek
Gdy wracałam do domu byłam najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Mimo tego, że Lewy wyjeżdżał, wiedziałam, że wróci. :)
Mimo tego, że padał deszcz, było zimno i pochmurno ja miałam rumieńce na twarzy. Zaczęłam tańczyć po ulicy i uśmiechać się do przypadkowych ludzi.
-Jesteś chora ? - zapytał jeden z przechodniów
-Nie, po prostu zakochana
_______________________________________________________________________
Kochani moi! Jest czwarty rozdział, troszkę krótki, ale spokojnie- akcja się rozkręci :)
Już niedługo pojawi się link do strony na facebooku, abyście zawsze byli na bieżąco z rozdziałami.
PRZECZYTAŁEŚ = SKOMENTUJ
Chciałabym wiedzieć ile Was jest :)
+ dziękuję za wsześniejsze komentarze, jesteście niesamowici <3
~ Gabu~