piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 3

Na drugi dzień wyszłam już ze szpitala. Czułam się o wiele lepiej niż poprzedniego dnia. Lekarz zalecił mi dużo odpoczywać, pić, a przede wszystkim jeść regularnie posiłki, bo trzeba przyznać, że ostatnio o to zbytnio nie dbałam.
W domu byłam około południa. Wzięłam długą, relaksującą kąpiel i przebrałam się w luźne ubrania. Lubię ubrać się modnie, dziewczęco i ładnie, ale po domu uwielbiam chodzić w luźnym dresie lub leginsach i dużej koszulce. Potem usiadłam  na fejsie i zobaczyłam, że miałam mnóstwo powiadomień oraz kilkanaście zaproszeń. Zdziwiłam się bardzo, ale zaraz potem jak je otworzyłam okazało się, że to zaproszenia od piłkarzy m.in od Roberta. Na mojej twarzy zapanował szczery uśmiech, bo nie każdy jest  znajomym całej reprezentacji.
Oczywiście przyjęłam wszystkich i nawet zauważyłam, że Robert i Kuba są dostępni. Po chwili napisał do mnie Lewy.
Robert:
Hejoo ;*
Ja:
Siemka
Robert:
Dobrze się już czujesz? 
Ja:
No powiedzmy, ale muszę dużo odpoczywać
Robert:
Czyli póki co wszelkie wyjścia z domu zakazane?
Ja:
No niestety ;c
Robert:
W takim razie ja wpadam do ciebie, szykuj się :D
Ja:
Żartujesz sobie?
Robert:
Mówię całkowicie serio
Ja: 
Ok, to wpadaj :)
Robert:
Będę gdzieś tak za godzinę, może być?
Ja:
Pewnie, będę czekać ;)
Robert:
Do zobaczenia

Szczerze to trochę się stresowałam tym, że Robert ma do mnie przyjść. W końcu znaliśmy się tak krótko. Dobrze, że mama jest w pracy- co by na to powiedziała?
Postanowiłam lepiej przygotować się do tego spotkania, dlatego przygotowałam szklanki oraz sok. W szafce znalazłam jeszcze czekoladę i ciastka, dlatego wyłożyłam je na półmisek. 
Po jakiejś półgodzinie dał się słyszeć dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, bo Robert miał przyjść dopiero o 19.
Otworzyłam drzwi i ku mojemu zdziwieniu w drzwiach stała mama!
-O hej skarbie. Nie wzięłam sobie kluczy - powiedziała mama zdejmując płaszcz
-Nie miałaś dziś nocnego dyżuru? - zapytałam
-Zamieniłam się z koleżanką. Chciałam pobyć trochę z moją córeczką - uśmiechnęła się 
-Tak, mamo, ale wiesz ja będę mieć niedługo gościa - powiedziałam
-Przyjdzie Marlena? No nie dziwię się, że chcecie sobie poplotkować - stwierdziła
-Mamo, Marlena nie jest już moją przyjaciółką
-Jak to? - zdziwiła się
-Długa historia - powiedziałam z przekonaniem
-W takim razie kto do nas dziś zawita? - zapytała mama
-Chyba chodzi o mnie - powiedział ROBERt, który stał w drzwiach z bukietem róż
-Yyyy, ja pana znam - powiedziała zaskoczona mama
-Jestem Robert Lewandowski, miło mi  - powiedział
-Przecież to ty i twoi koledzy byliście u Elizki w szpitalu - uśmiechnęła się
-Tak. Postanowiłem osobiście sprawdzić jak się czuje - powiedział
-To dobrze, w takim razie ja Wam nie będę przeszkadzać. Zrobić Wam coś do picia? - zapytała mama
-Już mam wszystko na górze, dzięki mamuś - powiedziałam 
Poszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy sobie na dywanie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Serio zemdlałaś na mój widok? - zapytał śmiejąc się
-A czy to ważne? - zapytałam 
-No nie, ale przecież co jest we mnie takiego nadzwyczajnego? - zapytał z przekąsem
-Nie wiem, po prostu zrobiłeś na mnie piorunujące wrażenie - przyznałam się
-Wow, jeszcze nikt mi czegoś takiego nie powiedział - stwierdził
-Nawet żadna fanka? - nie dowierzałam
-Tak. Fanki zazwyczaj na mój widok krzyczą, lub też nie, podchodzą po autograf i wspólne zdjęcie - powiedział
-Ej, skoro mowa o fotkach, to zróbmy sobie sweet focię - uśmiechnęłam się
-Yyy, czemu nie? Ok - zgodził się Robert
Po chwili nie skończyło się na jednej fotce, ale na pięćdziesięciu. 
-Chyba wystarczy - powiedziałam i uśmiechnęłam się
-Ja myślę - zgodził się
Potem rozmawialiśmy jeszcze chwilę ogólnie o reprezentacji i około dziewiątej Lewy zaczął zbierać się  do domu.
-Dziękuję, że przyszedłeś - powiedziałam i spojrzałam mu głęboko w oczy 
-Nie ma sprawy - powiedział i musnął mnie w policzek - Już pójdę, do zobaczenia mam nadzieję
-Pewnie, pa pa - uśmiechnęłam się i pomachałam mu
 Nie ukrywam, że doceniałam to, że mama zamieniła sobie dyżur z koleżanką, żeby tylko ze mną pobyć, to miłe.
-Lubisz go? - zapytała mama
-Roberta? Tak, jest w porządku - przyznałam
-Wygląda na miłego i ułożonego chłopaka - stwierdziła mama
-Tako jest, uwierz - powiedziałam
-Może obejrzymy jakiś film? Wypożyczyłam fantastyczną komedię! - powiedziała mi mama
-Tak? To świetnie, a jaki tytuł? - zapytałam zaciekawiona zerkając przez ramię mamy, aby zobaczyć jaka to płyta
-'Kochanie, poznaj moich kumpli' - przeczytała mama
-O świetnie ! Właśnie dziewczyny mi polecały i lada dzień miałam go obejrzeć ! - ucieszyłam się
-To super - powiedziała mama
Zrobiłyśmy sobie popcporn i jak dwie najlepsze  przyjaciółki śmiałyśmy się z każdej sceny. W sumie cieszę sie, że polepszył się nam kontakt. Przed wypadkiem nie był taki dobry.
Jak widać przyjaciele potrafią odejść, a mama zawsze będzie. 
-Mamo, cieszę się, że dobrze się dogadujemy - przytuliłam ją
-Ja również - uśmiechnęła się
-To ja już może pójdę spać, bo późno trochę - zerknęłam na zegar
-Masz rację, musisz dużo odpoczywać - stwierdziła mama
-To dobranoc. - pożegnałam się i pobiegłam do swojego pokoju
Włączyłam jeszcze na chwilkę fejsa i zauważyłam, że mam wiadomość od Kuby: Hej, jak tam już zdrowa?
Ja:
No powiedzmy
Kuba:
Słyszałem, że nasz kochany Robercik cię dziś odwiedził
Ja:
No tak, faktycznie był :)
Kuba:
Szykuj się, że ja z Piszczem kiedyś też wpadniemy ;)
Ja:
Zapraszam :)
Kuba:
Fajnie. ;) Mianujemy cię niedługo naszą młodszą siostrzyczką
Ja:
Zawsze chciałam mieć starszego brata , a tyloma nigdy nie pogardzę
Kuba:
Wiemy, że jesteśmy cudowni :)
Ja:
Oczywiście !
Podziękuj wszystkim chłopakom, że odwiedzili mnie w szpitalu
Kuba:
Ok! :) Słuchaj ja lecę, bo Oliwka płacze , do zobaczenia :)
Ja: 
Pozdrów żonę i córeczkę :) Pa pa :)
Kuba:
Ewa też Cię pozdrawia :) No pa pa Elizka

Wyłączyłam fejsa i rzuciłam się na łóżko. Jak miło mieć  takich przyjaciół, taką wspaniałą mamę. Naprawdę zauważyłam, że to co pokazuję w szkole to nie jestem ja. W głębi serca przecież nie jestem zadufana , ani nic z tych rzeczy. Wydaje mi się, że odkryłam swoją wrażliwość.
Postanowiłam jeszcze szybko opisać to co się działo w pamiętniku

KARTKA Z PAMIĘTNIKA ELIZY

17 listopada 2012
Drogi Pamiętniku!
Jestem taka szczęśliwa ! Jak już wcześniej opisywałam byłam w szpitalu. Zemdlałam na widok ... Lewandowskiego - tak tego piłkarza. Wyobraź sobie, że dał mi swój numer telefonu i dzisiaj nawet mnie odwiedził! Tak miło nam się rozmawiało. ;) Zdaje się nawet, że mama ma do niego pozytywne nastawienie. Zastanawiam się jednak czy sześć alt to nie za duża różnica wieku. Ja mam 19, a on 25. Jednak uważam, że jak się kogoś kocha, to wiek nie ma znaczenia :)
Kończę, bo bardzo chce mi się spać :)
Zakochana :)
Byłam tak zmęczona, że przyłożyłam głowę do poduszki i od razu odpłynęłam w krainę Morfeusza. 

***
Rano wstałam o dziesiątej, bo nie musiałam przejmować się tym, że muszę iść do szkoły, bo mam tygodniowe zwolnienie. Na stole w kuchni leżały pyszne kanapki i ciepła herbatka. Uwielbiam moją mamę. 
Zjadłam sobie śniadanie, zmyłam po sobie naczynia.
Poszłam do salonu i włączyłam sobie telewizję. Akurat leciał jakiś stary wywiad z Robertem (Ja to mam szczęście).
W sumie potem skakałam sobie po kanałach, ale nic ciekawego nie znalazłam. 
Potem weszłam na fejsa i zobaczyłam, że jest dostępna Marlena. Trochę zrobiło mi się głupio. Pokłóciłyśmy się przez Michała? No, ale moment. Teraz sobie coś uświadomiłam. Przecież ona się w nim kochała od zawsze,a teraz jest szczęśliwa i ja jako jej przyjaciółka powinnam też się z nią cieszyć.
Ja:
Hejo
Marlena:
Cześć
Ja:
Czy możemy się spotkać? 
Marlena:
Możemy. 
Ja: 
Nie jesteś dziś w szkole?
Marlena: 
Mieliśmy tylko dwie godziny
Ja:
To może za pół godziny w naszej kawiarni?
Marlena:
Dobrze. Będę

Miałam wrażenie, że Lena jeszcze się trochę na mnie gniewa, ale chciałam, żeby to się zmieniło.
Ubrałam się ciepło, bo na dworze była zimna, listopadowa plucha.


Pół godziny potem byłam już w kawiarni. Przy jednym ze stolików siedziała Marlena . Gdy mnie zauważyła byłam tego pewna, że uśmiechnęła się, bardzo delikatnie, ale szczerze.
-Hej Lenka - przywitałam się
-Siemka, fajnie, że napisałaś - powiedziała
-Nie ma sprawy. Chciałam cię przeprosić - stwierdziłam
-Nie, to ja chciałam - przyznała
-Przepraszam - powiedziałyśmy jednocześnie i wpadłyśmy sobie w ramiona
Potem wszystko sobie wytłumaczyłyśmy jeśli chodzi o Michała i spokojnie wypiłyśmy owocową herbatę.
-Tak się cieszę, że odzyskałam przyjaciółkę - powiedziała Marlena
-Ja też. Nie czułam się dobrze, z myślą, że się pokłóciłyśmy - przyznałam
-Słyszałam, że w szpitalu miałaś specjalnych gości - powiedziała tajemniczo
-Całą reprezentację - zaśmiałam się
-To strasznie miło z ich strony - powiedziała
-Też tak myślę - stwierdziłam
-Eliza, muszę Ci powiedzieć, że przez te dni strasznie się zmieniłaś, na plus oczywiście - powiedziała
-Serio? - zdziwiłam się
-Tak, przynajmniej ja to widzę - powiedziała
-Wczoraj był u mnie Robert - zaczęłam
-Lewandowski? - wykrzyknęła prawie na całą kawiarnię 
-Ciszej Lenko - zaśmiałam się i dodałam- Tak, Lewandowski
- Szczęściara - rzuciła 
-On mi się strasznie podoba - powiedziałam ciszej
-Wygląda na to, że ty też wpadłaś mu w oko - powiedziała
-Tak myślisz? - zapytałam
-Skoro przyszedł do ciebie - stwierdziła
-Przyniósł bukiet róż - powiedziałam
-Oj, kochana - uśmiechnęła się Marlena
-No co ? - zrobiłam słodką minkę
-Szczęścia życzę - powiedziała 
-Nie jesteśmy razem, a po drugie nie uważasz, że to za duża różnica wieku? - zapytałam
-Jesteście już obydwoje dorośli - stwierdziła
-Właśnie, jak układa ci się z Michałem? - zapytałam zmieniając temat
-A wiesz, że dobrze? Dzisiaj właśnie idziemy wieczorem do kina - powiedziała
-No to miło - uśmiechnęłam się

Posiedziałyśmy sobie jeszcze pół godzinki i trochę poplotkowałyśmy. Potem poszłam do domu zamyślona, jakby miło spędzić drugą część dnia :)
_____________________________________________________________________
Kochani ! Jest 3 rozdział! :) Troszkę dłuższy niż zwykle :) Proszę o komentarze, bo dają mnóstwo motywacji :) Pozdrawiam Was i do następnego :)




poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 2

Obudził mnie rano budzik pół godziny wcześniej niż zwykle. W końcu muszę się jakoś przygotować na przyjazd piłkarzy. Wstałam szybko i pobiegłam do łazienki. Przemyłam twarz tonikiem, a potem nałożyłam podkład i puder. Nie chciałam wyglądać jak plastikowa lalka, dlatego zrobiłam to bardzo delikatnie. Następnie podkręciłam rzęsy maskarą, a usta pociągnęłam malinowym błyszczykiem. Cały czas w myślach miałam Lewandowskiego, którego zobaczyłam w telewizji. Miałam ogromną nadzieję, że on też będzie u nas.
Ubrałam się w szorty i czarną koszulę.
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Popsikałam się jeszcze moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa do wyjścia.
Gdy szłam spotkałam Marlenę i Michała idących razem i trzymających się za rękę. Nie zdziwiło mnie to, po tym co zobaczyłam wczoraj, ale nie miałam ochoty z nimi rozmawiać, tylko zahaczyłam o nich wzrokiem.Moje spojrzenie i  Michała się spotkały. Poczułam lekkie ukłucie  w sercu. Odwróciłam się i szłam przed siebie. 
W szkole wszyscy rozmawiali o reprezentacji. Szkoła była przybrana w narodowe flagi, gazetki były o piłkarzach, a nawet sekcja sportowa przygotowała krótki występ.
Piłkarze mieli przyjechać o 9, ale wcześniej nie było żadnych lekcji, więc usiadłam z częścią mojej klasy pod ścianą. W ogólnie nie wtrącałam się w rozmowę. Tak bardzo chciałam, żeby mnie zauważyli. Fajnie było by znać jakiegoś piłkarza osobiście.
Piłkarze zjawili się krótko po dziewiątej. Każdy był w dżinsach i klubowych koszulkach. Weszli takim celebryckim,a jednocześnie swojskim krokiem. Tylko jeden z nich miał okulary. I właśnie je zdjął... Zaraz to Lewandowski! Rozglądał się i ... nasze spojrzenia się spotkały. On uśmiechnął się szczerze i mi pomachał, a ja...
***
-Elizko, Elizko - ktoś do mnie wołał
Przebudziłam się w jakimś białym pokoju. Byłam podłączona do kroplówki.
-O Eliza, przebudziła się ! - zawołała moja mama do pielęgniarki
-Jak się czujesz? - zapytała kobieta
-Gdzie ja jestem? - zapytałam zszokowana
-Kochanie, zasłabłaś w szkole, jesteś w szpitalu - powiedziała
Nagle wszystko sobie uświadomiłam. Jak piłkarze weszli do naszej szkoły, jak Lewy się na mnie popatrzył... Super, czyli z mojego super spotkania nic nie wyszło.
-Mamo , ale piłkarze - rozpłakałam się
-No właśnie... Tak bardzo się przejęli, że czekają na korytarzu- uśmiechnęła się mama
-Żartujesz? - od razu się ożywiłam
-Chciałabyś, żeby do ciebie przyszli? - zapytała pielęgniarka
-Oczywiście - powiedziałam 
Nie wierzyłam w swoje szczęście.
Po chwili do sali wszedł Piszczek, Błaszczykowski, Rybus, Szczęsny , Polanski i wielu innych, a na końcu LEWANDOWSKI, który podszedł najbliżej do mnie.
-Dobrze się czujesz? - zapytał i spojrzał mi głęboko w oczy
-Ttttaak - powiedziałam 
-Tylko znowu nie zemdlej - zaśmiał się Piszczek
-Lewandowski, zrobił na tobie chyba dość duże wrażenie - uśmiechnął się Kuba
-Chyba tak - nie wiem czemu to powiedziałam
Czułam się trochę dziwnie w towarzystwie takich przystojniaków.
-Mamy dla ciebie prezent- powiedział Polanski
-Jaki? - zaciekawiłam się
-A taki - powiedział Lewandowski i wyciągnął z torby swoją koszulkę z podpisem
-Wow - powiedziałam
-Marzyłaś o tym, prawda? - zapytał Błaszczykowski śmiejąc się
-A czy wy też... ? - powiedziałam nieśmiało
-Chcesz nasze podpisy? - ucieszył się Piszczek - Prawidłowo!
Chłopaki wyciągnęli czystą koszulkę naszej reprezentacji i każdy podpisał się na niej. Zauważyłam, że gdy doszło do Lewandowskiego, to oprócz swojego podpisu napisał jakieś liczby. Czyżby numer telefonu? Gdy podał mi koszulkę, puścił mi oczko.
Poczułam motylki w brzuchu. Nie, nie. Nie mogę się przecież w nim zakochać. Jest starszy o siedem lat !
To piłkarz, całkiem inny świat.
-To teraz może już pójdziemy, bo musisz dużo odpoczywać - powiedział Kuba
-Szkoda, fajni jesteście - powiedziałam, a wszyscy chłopcy wybuchnęli szczerym śmiechem
-Powiedziałam coś nie tak? - uśmiechnęłam się
-Ależ skąd- powiedział Piszczu- Ty też jesteś fajna
-I słodka - powiedział Kuba
-I śliczna - dodał Lewy
-Już się tak nie podlizujcie - powiedział Szczęsny i dodał - Tak każdy wie , że Eliza woli Szczęsnego od tej bandy chłopczyków
-Taaa- zaczęłam się śmiać
-Eliza, widziałem, że Lewy napisał Ci swój numer, spryciarz jeden  - powiedział Błaszczu- więc musimy się jeszcze umówić , jak wyjdziesz
-Z chęcią - uśmiechnęłam się
-To my już będziemy lecieć - powiedział Szczęsny i dodał- Chłopaki, teraz buziaki dla Elizki
Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy ustawili się w kolejce (śmiech ) i po kolei całowali mnie w policzek na pożegnanie. Na końcu był Lewy, który szepnął mi na ucho: Napisz.
Byłam tym wszystkim mega zaskoczona. Po tym, jak piłkarze wyszli, przyszła do mnie pielęgniarka.
-Jadłaś coś dzisiaj? - zapytała
-Yy, nie , nic - przyznałam
-Musisz jeść śniadania - stwierdziła łagodnie pielęgniarka 
-Wiem, ale dzisiaj tak jakoś wyszło - powiedziałam
-Rozumiem, ale od jutra musisz jeść regularnie posiłki , dobrze? 
-Oczywiście - obiecałam
-Pamiętaj, że nie musi być to dużo. Wystarczą płatki z mlekiem czy jogurtem lub kanapka - powiedziała
-Dobrze, postaram lepiej się odżywiać - powiedziałam
-Świetnie. Dziś wypuścimy cię już do domu, ale musisz odpocząć kilka dni, czyli chodzenie do szkoły, czy jakikolwiek sport wykluczone - powiedziała pielęgniarka
-Dobrze - powiedziałam
Gdy pielęgniarka wyszła , cały czas myślałam o odwiedzinach piłkarzy. Muszę coś zmienić w swoim życiu. Oni byli tacy mili, przyszli tu bezinteresownie. Na dodatek podarowali mi koszulkę, a nawet dwie. Mieć takich przyjaciół, to byłoby cudownie ! 
Miałam numer Lewandowskiego. Chyba nie jedna fanka o tym marzy. 
Jednak zrozumiałam coś, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Nie chciałabym , aby ludzie postrzegali mnie tylko z tego powodu, że mogę wszystko mieć. 
Tak się zastanawiam. Czy to możliwe, że napastnik Borussi Dortmund, reprezentant Polski, największe ciacho jakie może być  zwróciło na mnie uwagę? 
Czy to możliwe, że się zakochałam?
___________________________________________________________________
Kochani! Jest 2 rozdział ;) Ogólnie bardzo się cieszę, bo BVB wygrała z Bayernem 4:2 (nasi chłopcy kochani). :) i zdobyli SuperPuchar Niemiec <3
Proszę o komentarze i do następnego ;)

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 1

Z punktu widzenia Elizy:
Dzisiaj na szczęście miałam na drugą lekcję, więc mogłam pół godzinki dłużej pospać. Wstałam, ogarnęłam się i poszłam do kuchni zjeść jakieś porządne śniadanko, bo ostatnio sama nie wiem czemu, ale zaniedbywałam ten posiłek. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie omlet i kanapkę z serkiem topionym oraz herbatkę.W między czasie przyszedł mi esemes od Michała: Hej ;* Jak tam? . Odpisałam mu szybko, że dobrze. Nie chciałam mu mówić o tym, że Marlena nad widziała. Chociaż i tak to się wyda i będę zmuszona mu to powiedzieć. Gdy zjadłam, umyłam naczynia i poszłam przebrać się z mojej pidżamki na jakieś cywilizowane ubranie.
Spakowałam jeszcze torbę i wyszłam z domu. Ku mojemu zdziwieniu na ulicy czekał na mnie Michał.
-Hej - przywitał się i nachylił się nade mną, ale ja odsunęłam się i nie zdążył mnie pocałować
-Posłuchaj, Michał. Ja nie wiem czy możemy być razem. - zaczęłam spokojnie
-Dlaczego? - zapytał zdziwiony
-Marlena nas widziała - powiedziałam
-Kiedy? Wczoraj? - zrobił duże oczy
-Tak, w parku - potwierdziłam
-W sumie nie powinno nas to obchodzić - powiedział bardziej na luzie i podniósł rękę, aby mnie objąć. 
-Michał, nie - powiedziałam, a on od razu wziął rękę
-Co się dzieje? - zapytał
-Po prostu ja nie jestem pewna, czy czuję to samo do ciebie, co ty do mnie, rozumiesz? 
-Aha  - powiedział lekko zgaszony
-Mało cię znam. Może zostaniemy na razie przyjaciółmi? - uśmiechnęłam się
-Yyy, pewnie - powiedział
Do końca drogi milczeliśmy. Jakoś tak głupio było się odezwać. Będziemy widywać się tylko na przerwach, bo Michał chodzi do równoległej klasy. 
Nie mogłam się zgodzić na to, że będziemy razem, ponieważ ja go nawet dobrze nie znam. Wiem, że to trochę dorosłe przemyślenia jak na rozum siedemnastolatki, ale chciałabym poznać jakim jest człowiekiem.
***
Po szkole zadzwoniłam do mamy:
-Mamo, umówisz mnie do kosmetyczki na paznokcie, a no i jeszcze na jakąś maseczkę  , i jakbyś mogła to na jutro też fryzjera, dobrze?
-W porządku, ale dlaczego tak nagle? - zapytała
-No wiesz, w czwartek przyjeżdżają piłkarze, trzeba jakoś wyglądać - stwierdziła
-Aaaa, o piłkarzy ci chodzi - zaśmiała się mama
-Oj mamo, dobra kończę - rozłączyłam się
Po chwili podszedł do mnie Michał:
-Podobno nie jarasz się piłkarzami - powiedział z wyrzutem
-Podsłuchiwałeś? - zapytałam oburzona
-Może i tak, znaczy czekałem, aż skończysz rozmawiać - stwierdził
-Weź się trochę ogarnij ! - wykrzyknęłam
-Że co? - zapytał
-Nic , sory, ale śpieszę sie, muszę kupić sobie jakieś nowe ciuchy - powiedziałam
-Dopiero teraz widzę, że dla ciebie liczy się tylko wygląd i kasa - wykrzyczał i odszedł
Nagle zrobiło mi się tak pusto w środku. Jak to możliwe, że Michał mógł coś takiego mi powiedzieć? Kasa według mnie jest ważna, no bo przecież bez niej nie wyglądałabym jak wyglądam. Przecież fryzjer, kosmetyczka, zakupy w ekskluzywnych butikach - to kosztuje. 
Michała mam gdzieś, to mój wygląd i moja kasa i mogę robić sobie z nią co chcę. A te piłkarzyki na pewno padną z wrażenia jak mnie zobaczą. Mi się tam w sumie, żaden nie podoba, ale chyba można się nimi trochę pobawić.
***
Wieczorem nie wiedziałam kompletnie co robić, dlatego włączyłam od niechcenia telewizor i proszę ! Natrafiłam na wiadomości, a tam materiał o naszej reprezentacji. Wypowiadał się jakiś tam Robert Lewandowski. W sumie niezłe ciacho z niego. Lewandowski. Muszę zapamiętać sobie to nazwisko. 
***
Na drugi dzień byłam umówiona do kosmetyczki już na dwunastą, więc postanowiłam zrobić sobie wolne od szkoły. Wstałam koło dziesiątej, zjadłam spokojnie płatki z mlekiem, a potem się ubrałam. Postawiłam na malinowe shorty i granatową bluzkę.

U kosmetyczki czas szybko mi zleciał. Miałam robioną maseczkę odżywczą na twarz oraz manicure i pedicure. Paznokcie na rąk, według mojego życzenia pani zrobiła w biało-czerwone flagi. Chyba wiadomo z jakiego powodu. Zrobiła to perfekcyjnie.
O czwartej miałam fryzjera, więc skoczyłam do MC'donalda po frytki i na chwilkę usiadłam przy stoliku. Zauważyłam jak przy jednym siedział Michał z ... Marleną ? Tak, to była ona. Wredny , przecież mówił, że Lena mu się nie podoba, a jak daje mu jedna kosza, to co? Zarywa do drugiej. Debil. Wzięłam torbę i wyszłam. Mam nadzieję, że mnie nie zauważyli. 
Pani fryzjerka podcięła mi grzywkę i końcówki oraz ułożyła je ślicznie. 
W sumie nie przejmowałam się już Michałem. Zachował się dosyć chamsko. Gdy jedna mu odmówiła, od razu poleciał do drugiej.
Już jutro zobaczymy, jak mu mina zrzednie na mój widok, mógł się bardziej starać, a on po prostu zgodził się na moją propozycję - jego strata.
O Marlenie to już nawet nie wspomnę. Taka przyjaciółeczka, naprawdę. Żałośnie się zachowała.
No jutro przyjeżdża ta reprezentacja, to zobaczymy, może akurat zabawię się jakimś piłkarzykiem?
______________________________________________________________________
Jest pierwszy rodział ! :) Troszkę krótki , ale mam nadzieję, że i tak przyjemnie Wam się go czytało :) Proszę o komentarze, dziękuję za wcześniejsze - dają dużo motywacji. :)
Pozdrawiam Was serdecznie i następny rozdział już niebawem ! :D


czwartek, 25 lipca 2013

Prolog

Zadzwonił budzik. Eliza jednym gestem wyłączyła brzęczące zło i z powrotem przykryła się kołdrą. Nie lubiła wstawać do szkoły. Była wielkim śpiochem, więc gdy przychodziła sobota czuła się jak w siódmym niebie, że nareszcie może odespać. Gdy budzik zadzwonił ponownie dziewczyna musiała już wstać. Usiadła na łóżku i poprawiła swoją jedwabną piżamę zakończoną delikatnymi koronkami. Podeszła do okna i wyszła na balkon.
-Jaki śliczny dzień - ucieszyła się w duchu
Faktycznie pogoda była wymarzona. Był już listopad, a słońce świeciło jasno i mocno, a na niebie nie było żadnej chmurki. Eliza ogarnęła wzrokiem ulicę: staruszki, które już szły na wtorkowy rynek, beztrosko bawiące się dzieci oraz niektóre ranne ptaszki, które śpieszyły się do pracy.
Dziewczyna szybko ubrała się w letnią, miętową spódnicę, bluzkę i jasny żakiet. Musiała się tak ubierać, ponieważ chodziła do najbardziej prestiżowej szkoły w mieście i tam, ktoś źle ubrany był od razu wyśmiewany. Z drugiej strony to dobrze, bo uczono schludnego i eleganckiego ubioru, ale za to takie osoby często pogardzały tymi mniej ładnie ubranymi.





Faktycznie pogoda była wymarzona. Był dopiero początek maja, a słońce świeciło jasno i mocno, a na niebie nie było żadnej chmurki. Eliza ogarnęła wzrokiem ulicę: staruszki, które już szły na wtorkowy rynek, beztrosko bawiące się dzieci oraz niektóre ranne ptaszki, które śpieszyły się do pracy.

Dziewczyna szybko ubrała się w letnią, miętową spódnicę, bluzkę i jasny żakiet. Musiała się tak ubierać, ponieważ chodziła do najbardziej prestiżowej szkoły w mieście i tam, ktoś źle ubrany był od razu wyśmiewany. Z drugiej strony to dobrze, bo uczono schludnego i eleganckiego ubioru, ale za to takie osoby często pogardzały tymi mniej ładnie ubranymi.

Eliza zeszła do kuchni, sięgnęła po jabłko i wyszła. Do liceum miała piechotą raptem dziesięć minut, dlatego zawsze decydowała się na spacerek. Po drodze spotkała Marlenę.
-Hej - przywitała się
-Siemka - odparła Marlenka
-No, no. Nowa kiecka? - zapytała 
-No tak- dziewczyna pogładziła swoją nową, śliczną sukienkę.

-Słyszałaś, że do Warszawy ma przyjechać cała reprezentacja? - zapytała Marlena
-No tak, jest chyba jakiś tam mecz - skwitowałam krótko
-Ale mają być w naszej szkole! - uświadomiła mnie Lena
-Żartujesz? - wydukałam
-Nie. Ma być z nimi spotkanie - powiedziała 
-W sumie nie interesuje mnie to. No wiesz... Takie piłkarzyki, co kopią sobie tylko w nogę, co oni mogą mieć do powiedzenia? - powiedziała krytycznie Eliza
-No niby tak, ale przynajmniej lekcje nam przepadną - stwierdziła
-To będzie jedyny plus tych odwiedzin - zakończyła rozmowę

W szkole każdy nie rozmawiał o niczym innym, tylko o tym, że niedługo piłkarze mają odwiedzić ich liceum, a dokładniej w czwartek - czyli już za dwa dni.
-Hej, Michał ! - zawołała Sylwia do przystojnego bruneta siedzącego na ławce
-O siema - przywitał się
-Mam nadzieję, że jako jedyny nie będziesz cały czas nawijał o piłkarzach - powiedziała Eliza
-No co ty, w ogóle mnie to nie jara. - stwierdził
-Całe szczęście. - odetchnęła z ulgą
-Ile masz dzisiaj lekcji? Może wyskoczymy gdzieś? - zapytał przymilnie
-Normalnie siedem, ale skrócili nam dwie geografie i tylko pięć - powiedziała
-O, to spoko, zwolnię się najwyżej z plastyki - zdecydował
-To co? Przed wejściem ? - zapytałam
-Tak - rzucił swój powalający uśmiech
Gdy Eliza odeszła od chłopaka, Marlena , która wszystkiemu się przysłuchiwała naskoczyła na koleżankę:
-Co ty wyprawiasz?
-O co ci chodzi? - zapytała spokojnie Elza
-Przecież wiesz, że on mi się podoba - wyszeptała
-Oj tam, pewnie pójdziemy tylko na kawę i nic więcej - powiedziałam
-Chyba nie zrobisz mi tego - powiedziała ze łzami w oczach
-Oczywiście, że nie. To będzie tylko koleżeński wypad - obiecałam
-Trzymam cię za słowo - powiedziała niepewnie
-Chodź już lepiej, bo spóźnimy się na lekcje.
***
Z punktu widzenia Elizy:

Piąta lekcja- historia- dłużyła się niemiłosiernie. Cały czas spoglądałam na zegarek. Jeszcze tylko pięć minut, ale to i tak wydaje się wieczność. Nagle zadzwonił dzwonek. Zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby i odwróciłam się w stronę Marleny. Nasze wzroki się spotkały, jak widać bacznie mnie obserwowała.
-Miłej randki - powiedziała złośliwie jak przechodziła obok mnie
Tak zachowuje się przyjaciółka? Tłumaczyłam jej przecież,  że to tylko koleżeński wypad. Jednak ona tego nie rozumie... W sumie jakby nie patrząc, to on zaproponował spotkanie, a nie ja, więc Lena nie powinna mieć nic do tego. Nie będę się nią po prostu przejmowała, skoro robi wszystko, żeby zepsuć mi humor.
Wyszłam przed szkołę i zobaczyłam, że Michał już tam stał oparty o murek.
-Hej - podeszłam
-No siemka , to co idziemy? - zapytał
-Pewnie, a gdzie? - popatrzyłam mu w oczy
-Może do parku, tak się przejść ? - zaproponował
- Ok, możemy - odparłam
Ruszyliśmy w stronę parku. Pogoda była bardzo ładna, ptaszki śpiewały, a w parku było mało gapiów, dlatego można było sobie spokojnie porozmawiać.
Usiedliśmy na ławce i wtedy zaczęła się nasza rozmowa.
-Jesteś dla mnie naprawdę ważna - złapał moją rękę, a mnie przeszły dreszcze
-Tak? - zapytałam zszokowana
-Tak, bardzo. Może wcześniej tego nie ujawniałem, bo zawsze miałaś pełne zainteresowanie przez chłopaków, ale muszę się przyznać, że podobasz mi się od gimnazjum - powiedział
-Aha - nie wiedziałam co powiedzieć
-Chciałbym, żebyś o tym wiedziała. Jesteś miła, sympatyczna i doskonała - powiedział
-Nikt nie jest doskonały - stwierdziłam
-Może i racja, ale dla mnie jesteś - powiedział i zbliżył się, żeby mnie pocałować... w policzek :)
-Dzięki, ty też jesteś dla mnie jak brat, ale obawiam się, że nawet jakbyśmy mogli to nie możemy być razem- powiedziałam
-Dlaczego? - spytał
-Moja przyjaciółka Marlena kocha się w Tobie i po prostu obiecałam jej, że po prostu będziemy przyjaciółmi - powiedziałam jednym tchem
-Aha, dobrze wiedzieć. Tylko, wiesz jest mały problem - Marlena w życiu mi się nie podobała - powiedział całkiem serio
-Wiem,ale chodzi mi o to, że jej będzie bardzo przykro i pewnie obrazi się na mnie, a tego bym nie chciała - stwierdziłam
-Chcesz się spotykać w ukryciu? - zapytał
-Jesteś naprawdę ekstra facetem, ale naprawdę jesteś przekonany, że to ja? - zapytałam
-Że co ty?- zastanowił się
-No, ze to ze mną chcesz być - powiedziałam
-Od roku planuję tę rozmowę. Wystarczy ci to? - zapytał
Byłam w szoku. Michał- niby taki kozak, okazał się bardzo nieśmiały w stosunku do mnie i dopiero teraz ujawnił się ze swoimi uczuciami. To dziwne jak na chłopaka, ale mogę mieć pewność, że jego uczucia są szczere.
-To będzie trudne - powiedziałam
-Wiem, ale mogę się poświęcić - powiedział szczerze
-Może już wracajmy? Robi się chłodno - zaproponowałam
-Pewnie, odprowadzę cię do domu - powiedział
-Może innym razem. Chciałabym przez chwilę pobyć sama - powiedziałam
-Okej, w takim razie to do zobaczenia - powiedział i pocałował mnie w policzek
MICHAŁ, MICHAŁ, MICHAŁ
Cały czas to imię kołaczy mi się w głowie. Nie wiem co mam robić, przecież do tej pory ja nic do niego nie czułam, bo skoro był "zajęty" przez Marlenę, to nigdy nie pomyślałam sobie, że mi się podoba. Jednak jak teraz patrzę, to wydaje się być całkiem inny niż w szkole. W liceum udaje takiego pewniaka i luzera, którego nic nie obchodzi, a a tutaj? Powiedział mi szczerze o swoich uczuciach, ale z lekkim stresem . 
Doszłam do domu, od razu poszłam do łazienki wziąć długą , relaksującą kąpiel. Nalałam sobie pełny brzeg wody i zanurzyłam się w cieplutkiej cieczy. 
Z drugiej strony , coś tchnęło moje serce i Michał zaczął mi się podobać, ale w sumie bałam się reakcji Marleny.
Po kąpieli pobiegłam na górę i włączyłam fejsa.
Akurat była dostępna Lena.
Ja:
Hej ! 
Marlena:
No siema, jak tam udała się randeczka?
Ja:
Dlaczego jesteś taka złośliwa?
Marlena: 
Nie jestem
Ja:
Jesteś, nie bądź taka, bo nic takiego się nie wydarzyło
Marlena:
Pocałował cię dwa razy w policzek 
Ja:
Skąd o tym wiesz? 
Marlena:
Obserwowałam was.
Ja:
Jak mogłaś 
Marlena:
Mogłam
Ja:
Zachowałaś się jakbyś mi nie ufała 
Marlena:
Bo tak jest, jak mogę Ci ufać, skoro mówisz, że to będzie koleżeńskie spotkanie, a trzymaliście się za rękę i patrzyliście sobie głęboko w oczy'
Ja:
To nie tak.
Marlena:
Ja wiem swoje. Możesz się do mnie już nie odzywać. Nie interesują mnie twoje wymówki. Zyskałaś chłopaka, straciłaś przyjaciółką. Zadowolona? 

Na to już nic nie odpisałam. Marlena wszystko widziała, czyli nasz związek nie uchowa się w żadnej tajemnicy. Mam dość, naprawdę. Lena zachowała się chamsko i nie po przyjacielsku!

Położyłam się na łóżku. Po chwili przyszedł esemes od Michała : Dobranoc ;***
Niby się ucieszyłam, ale tak naprawdę, było mi wewnętrznie po prostu smutno.
_______________________________________________________________________
Jest epilog ! Prosiłabym o komentarze :) Następny rozdział już niebawem :D
*Na Marlenę często mówię Lena (po prostu zrobiłam sb skrót od jej imienia, żeby cały czas nie mówić Marlena ) :D
Pozdrawiam Was ;)

środa, 24 lipca 2013

BOHATEROWIE :)

Przedstawiam Wam bohaterów mojego opowiadania :

Eliza
Osiemnastoletnia , śliczna dziewczyna, która uczęszcza do najbardziej prestiżowego liceum w Warszawie. Tworzy elitę klasy, ma masę przyjaciółek, ogromny dom, każdą zachciankę ma na zawołanie. Niby nic jej nie brakuje... Jednak po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że pieniądze to nie wszystko. Na początku źle nastawiona do Lewandowskiego, jednak po czasie...

Marlena
Najlepsza przyjaciółka Elizy. W jej domu również dobrze się wiedzie i może mieć wszystko. O nic nie musi się starać. Po pewnym czasie nie okazuje już tyle przyjaźni Elizie, co wcześniej.

Michał
Przyjaciel Elizy. To między innymi przez niego nie będzie już tak samo jak dawniej między przyjaciółkami.

Robert Lewandowski
Piłkarz Borussi Dortmund. Mimo, że trenuje w Dortmundzie, często bywa w swojej rodzinnej miejscowości - Warszawie. To tutaj poznaje zaledwie siedemnastoletnią Elizę...

WIĘCEJ BOHATERÓW W TRAKCIE :))))


Kilka słów na początek :)

Hej !
Mam na imię Gabrysia i mam 15 lat. Jest to już mój trzeci blog, na którym będę publikować moje własne opowiadania. :) Powiem Wam w skrócie o czym będę pisała. Otóż historia będzie opowiadała oczywiście o miłości i to na dodatek piłkarskiej ;)
Mam nadzieję, że będziecie czytać mojego bloga i zostawiać komentarze, ponieważ bardzo motywują do dalszego pisania.
:) Bohaterowie wkrótce ! :)